Gęsiowanie 2008

      Marzec dobiega końca i choć gęsiowe przeloty jeszcze trwają, może już czas na małe podsumowanie tegorocznych dokonań i obserwacji. Wiosna, którą z taką pompą ogłosiłem w lutym, okopała się na z góry upatrzonych pozycjach i prowadzi z zimą wojnę podjazdowo-stacjonarną. Oczywiście widać, po czyjej stronie jest przewaga i oddziały wiosenne ulegają ciągłemu przegrupowaniu, ale rubieże zimowe ciągle jeszcze obsadzone są twardymi przeciwnikami (mróz, wiatr, śnieg, grad i chmury). Mamy dzisiaj pierwszy dzień po Świętach Wielkiej Nocy i wreszcie wyszło słońce (25.03.2008). Cóż z tego, skoro człowiek nie może paść oczu słonecznymi widokami rozlewisk Narwiańsko-Biebrzańskich. Cały praktycznie marzec, to przewlekłe i kurczowe trzymanie się brzytwy przez zimę. Ostatnie lata wyraźnie pokazują, że po lichej królowej śniegu, wiosna nie przychodzi intensywnie i wcześnie, ale wciska się powoli i nieśmiało. Nie ma tego, tak spektakularnego uderzenia ciepła. Łagodny, powolny, ale niechybnie nieunikniony proces, jednak postępuje. Mam nadzieję, że dzisiejsza „żarówa” sygnalizuje zmianę. Zmianę na lepsze i na trwałe. Synoptycy jeszcze straszą nocnymi przymrozkami, ale czy są one w stanie powstrzymać nieuniknione? Nie.



      Tyle o pogodzie, a teraz coś o tegorocznych gęsiowiskach. Zaczęło się normalnie, z końcem lutego i chyba jesteśmy obecnie w punkcie kulminacyjnym, jeżeli chodzi o gęsi i wczesne siewkowate. Spotkałem wiele stad i zgrupowań dzikich gąsek na Północny-Wschód od Łomży. Zawiodło w tym roku Zabiele, gdzie wody było niewiele (ale rymek). Ale wszystkie inne stałe miejsca, kolejny raz pokazały, że gęsi kierują się specjalnym kompasem i okupują co roku te same miejscówki. Tradycyjnie już dopisały okolice Wizny i Grądów Woniecko, Bronowa, Strękowej Góry, Burzyna, Brzostowa, Chylin, Łojów Awissa, Mścichów, Goniądza, Dawidowizny. Wśród obserwowanych setek tysięcy ptaków, udało mi się wypatrzeć nawet dwie białoczółki albinotyczne (o wyraźnych cechach leucystycznych – jak mawiają fachowcy). Nie były to łatwe obserwacje. Gęgawy, białoczelne i zbożowe wykazują w tym roku wielką bojaźń przed człowiekiem. Kto wie, jak były potraktowane w trakcie przelotów z Południa. Podejście ich na odległość dobrego strzału z aparatu i to jeszcze przy tak mizernym świetle, kosztowało masę wysiłku i kombinacji. A gęsi mają ten paskudny zwyczaj, że zawsze siadają na wolnej i nieosłoniętej przestrzeni. Tysiące oczu patrolują okolice i na jeden sygnał towarzystwo tysiącami pokazuje fotografowi swoje delikatnie mówiąc - kupry. Oczywiście fajnie, jak przynajmniej można do nich swobodnie iść, ale wypełnione po brzegi rowy melioracyjne skutecznie powstrzymują łazika, w nawet bardzo wysokich woderach. Skąd gęś wie, że człowiek nie sforsuje rowu. Miałem takie zdarzenia, gdy łaziłem wzdłuż takiej zapory szukając przejścia, a gęsi po drugiej stronie śmiały się ze mnie głośno gęgając i nie przerywając konsumpcji zgniłej trawy. W normalnych warunkach dawno by zwiały, a tutaj nie. Nie wierzę więc w głupotę gęsi. Myślę, że to mądre i czujne ptaki zwłaszcza, że mają tysiące oczu, czujnych i wysterowanych na każdy ruch. Nie będę już opowiadał, co znaczy znaleźć się pod zestresowanym, podrywającym się stadem, które nagle zawraca w twoją stronę. To jest dopiero śmierdząca sprawa. Sypiące się z nieba zielone pociski powodują niezłą konsternację i wręcz panikę. Myślę, że całe kilogramy tych zielonych wężówek lecą z ptasich kuprów. Wyjątkowy efekt jest, gdy stoimy na zalanej łące…Ale się rozpisałem, a to przecież gówniany temat. Zamieszczam tutaj trochę zdjęć i z góry przepraszam za braki, ale jak wspominałem nie miałem ani jednego dnia z sensowną pogodą. Czasami musiałem wręcz zgrywać skradanie z przepływającymi chmurami, deszczem i śniegiem. Myślę, że efekt i tak nie jest najgorszy, a zrozumie to każdy kto próbował zrobić gęsiom zdjęcie. Pozdrawiam wszystkich i zapraszam nad Narew i Biebrzę. Gęsi jeszcze są, choć będzie ich już co raz mniej, ale każde spotkane stado, wynagrodzi z nawiązką wysiłek włożony w poszukiwanie. Są naprawdę prześliczne i jak pięknie ujadają…. Typowy Gęgawor